Currently Browsing: Kwestie problematyczne

Modna agresja

images (10)Pitbulle i rottweilery cieszą się niesłabnącą popularnością – masywne, groźne psy są nie tylko doskonałymi obrońcami, ale też często niestety, pełnią rolę modnego gadżetu. To właśnie moda wyparła użytkowość, a przecież te właśnie rasy kształtowane były przez hodowców przez lata tak, by spełniały swoje stróżujące, obronne, myśliwskie, czy pasterskie zadanie. Dog argentyński czy buldog amerykański nie są najlepszym wyborem na rodzinnego towarzysza życia w blokowisku. Świetnie za to sprawdzają się na dużych działkach i gospodarstwach, gdzie pełnią funkcję groźnych stróży i nierzadko agresywnych obrońców własności terytorialnej. Bo o agresję właśnie się rozchodzi. Oczywiście, charakter psa zależny jest w dużej mierze od sposobu jego ułożenia i traktowania, jednak rasy uznawane przez ustawę o ochronie zwierząt za agresywne – częściej niż inne atakują ludzi.

Często – ze śmiertelnym skutkiem. Stąd właśnie potrzeba stworzenia indeksu ras, których posiadanie wiąże się z uzyskanie stosownego zezwolenia. Amerykański pitbull terier, pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin) , buldog amerykański, dog argentyński, pies kanaryjski (Perro de Presa Canario) , tosa inu, rottweiler, akbash dog, anatolian karabash, moskiewski stróżujący, owczarek kaukaski – hodowla tych psów wymaga takiej właśnie, prawnej zgody. Zezwolenie na utrzymanie psa rasy uznawanej za agresywną uzyskać można w urzędzie miasta lub gminy na podstawie ustnego lub pisemnego wniosku i przedstawienia aktualnej książeczki szczepień.

Dodatkowo, żeby hodować psa należącej do jednej z powyższych ras (lub mieszanki którejś z nich) – należy pozyskać zaświadczenie od psychologa, posiadać ubezpieczenie od ewentualnych szkód spowodowanych przez czworonoga i przejść z nim stosowne szkolenie. Brak podporządkowania tym przepisom grozi karą grzywny, wiezieniem lub przymusowym odebraniem psa.

Kudłaty podatek

images (11)Piesek w domu to ogromna radość, ale i obowiązki – nie tylko związane z koniecznością karmienia i wyprowadzania sympatycznego pupila. Każdego pieska należy bowiem zarejestrować i opłacić za niego stosowny podatek. Wysokość podatku ustalana jest indywidualnie przez gminy – stąd różnice w stawkach. W celu zarejestrowania udać się musimy do gminy właśnie lub urzędu miasta. Warto przed taką wycieczką zadzwonić do wybranej jednostki i upewnić się, czy posiadamy wszystkie, niezbędne dokumenty. Najczęściej, wymagane będą: aktualne zaświadczenie o szczepieniu przeciw wściekliźnie, ewentualne zezwolenie na posiadanie psa (w przypadku ras uznawanych za agresywne) i dowód uiszczenia należnego podatku. Osoby powyżej 65 roku życia, inwalidzi I grupy, emeryci, renciści oraz osoby utrzymujące psy celem ochrony gospodarstwa rolnego – po okazaniu stosownych dokumentów, mogą liczyć na ulgi podatkowe.

Dodatkowo – osoby niepełnosprawne, dla których wyszkolone pieski są na przykład przewodnikami, lub – po prostu pomocą w życiu codziennym – są całkowicie zwolnione z konieczności opłacenia podatku. Podobnie jest w przypadku osób powyżej 65 roku życia, które samodzielnie prowadzą gospodarstwo domowe i na stanie mają jednego pupila, oraz pracowników sektora dyplomatycznego. Oprócz tego – na zwolnienie z podatku liczyć mogą także osoby, które zaadoptowały pupila ze schroniska lub poddały go kastracji bądź sterylizacji.

Sama rejestracja jest bezpłatna, a jej potwierdzenie stanowi stosowne zaświadczenie, a w niektórych rejonach kraju – urzędowa plakietka oficjalnie nadawana czworonogowi. Podatek jest płatny jednorazowa i obowiązuje przez cały rok. Należy go opłacić w terminie ustalonym przez gminę lub w przeciągu 14 dni od daty nabycia nowego psa, najlepiej w kasie urzędu miasta lub gminy, lub przelewem na podane przez jednostkę terytorialną konto. Za niezarejestrowanie psa grozi do 500 zł mandatu karnego, a ewentualne wyrejestrowanie następuje na wniosek właściciela lub po okazaniu stosownego zaświadczenia weterynaryjnego potwierdzającego zgon psa.

Osiedlowy Wielki Brat, czyli o przywilejach bycia członkiem spółdzielni

images (12)Bo bycie realną częścią społeczności osiedlowej to nie tylko powołanie, czy przywilej. To prestiż, władza i wachlarz możliwości! Członek spółdzielni mieszkaniowej już dawno przestał być jedynie osobą oficjalnie i teoretycznie dbającą o dobre działanie tej jednostki i łącznikiem między szarą masą lokatorów, a wysokim światem zarządców. Teraz, może on skontrolować faktury za remonty piwnic czy odszczurzanie, sprawdzić zgodność z prawem umowy o pracę, jaką spółdzielnia podpisała ze swoim prezesem i domagać się wglądu w protokoły z obrad spółdzielczych jednostek, a w przypadku odmowy przedstawienia takich dokumentów – szanowny członek ma możliwość powołania się i skorzystania z interwencji policji.

To przecież lokatorzy przez uiszczanie opłat za czynsz – płacą, a więc zatrudniają pracowników spółdzielni. A członek tej formacji, wybrany z ludu – ma prawo w imieniu całej społeczności kontrolować pracę zatrudnionych i opłacanych przez osiedlową społeczność administratorów, monterów czy prezesów wszelkich szczebli. A kontrola taka ma szeroki zakres – od regulacji rozporządzeń wewnętrznych, po kontrakty z zewnętrznymi firmami, które świadczą usługi na rzecz danej spółdzielni – do każdego z tych dokumentów członek spółdzielni ma prawo wglądu i to bez uzasadnienia celowości. A co najważniejsze – spółdzielnia nie może mu odmówić. Niestety, koszta związanie ze sporządzeniem i dostarczeniem kopii żądanych dokumentów członek spółdzielni pokrywa z własnej kieszeni. Ale mając w perspektywie możliwość wglądu w miesięczne zarobki prezesa… chyba warto!

Hipoteka na sprzedaż to nie hipoteza!

images (13)Kupując mieszkanie niewielu nabywców jest w stanie zapłacić pełną kwotę z własnej kieszeni i do tego – gotówką. Najczęściej, zaciągamy długoletnie kredyty lub decydujemy się na ustanowienie wysokiej hipoteki nałożonej na nową nieruchomość. Nie oznacza to jednak, że droga do obrotu takim „M” jest zamknięta przez okres spłaty zadłużeń i zobowiązań. Mieszkanie z hipoteką można sprzedać! Najlepiej oczywiście, jeśli nowy nabywca dysponuje kwotą niezbędną do sfinalizowania zakupu – wtedy przelewa pieniądze na konto wierzyciela celem pokrycia zadłużenia, oraz ewentualnych, należnych bankowi prowizji i… po sprawie. Wtedy bank wystawia odpowiednie zaświadczenie, a nieruchomość zostaje wykreślana z rzeczonej hipoteki. Trochę trudniej jest w przypadku zaciągnięcia kredytu – hipoteki nie można ot tak przejąć, a najczęstszym warunkiem otrzymania kredytu na zakup mieszkania jest właśnie zabezpieczenie go hipoteką.

Zmian w hipotece nie można dokonywać bez porozumienia obu banków, a jedna jednostka daną hipotekę nałożyć może dopiero, po wykreśleniu nieruchomości z hipotecznego indeksu jednostki drugiej. Tutaj, należy uzbroić się w cierpliwość – różne banki mają różne procedury. Dla przykładu – jeśli nowy nabywca posiada część wkładu własnego, a pozostałą, potrzebną kwotę chce otrzymać na zasadzie kredytu hipotecznego – jego bank na pewno zażąda zaświadczenia o bieżącym zadłużeniu upatrzonej nieruchomości, a wydanie takiego dokumentu może potrwać nawet kilka tygodni. W przypadku kredytów walutowych – takie zaświadczenie opracowane jest w oparciu o przeliczenie aktualnych, stale zmiennych kursów, więc czas jego otrzymania może się jeszcze bardziej wydłużyć. Ale przecież, dla chcącego – nic trudnego. Wystarczy odrobina samozaparcia, silnej woli i cierpliwości, a wkrótce możemy stać się właścicielami upragnionego lokum. I nawet hipoteka przestanie być (hipotetycznym) problemem!

Sąsiedzki donos statystyczny

pobrane (3)Wysokość opłat za wywóz śmieci, deratyzację czy koszta remontu wliczana jest do wysokości czynszu, ustalana indywidualnie i uzależniana najczęściej od liczby zamieszkujących dany lokal osób. Spółdzielnie mogą jednak w swoich obliczeniach uwzględniać jedynie tych lokatorów, którzy oficjalnie zgłoszeni zostali do administracji. Praktyka pokazuje, że w wielu „M” zamieszkuje większa, nieweryfikowalna przez spółdzielnie liczba osób, których obecności ze względów prawnych – nie można doliczyć do ogólnych rachunków definiujących należne opłaty. Pomocni w takich wypadkach okazują się być właśnie sąsiedzi, którzy w myśl zasady „uprzejmie donoszę..” informują władze osiedlowe o faktycznym stanie zamieszkania. W chwili otrzymania takiego zawiadomienia – spółdzielnia ma obowiązek zrewidować sprawę działając ramię w ramię ze strażą miejską.

Podczas takiej kontroli, sprawdzane są dokumenty osób zastanych w mieszkaniu i taka właśnie „rewizja” może stać się powodem do podejrzewania, że właściciel z premedytacją zgłosił administracji informacje nieprawdziwe, chcąc w ten sposób obniżyć stawkę należnych opłat. Podwyższenie czynszu w wyniku wykrycia niezgodności musi mieć pisemne uzasadnienie i zawierać dokładne wyliczenie wysokości wszystkich opłat. Oczywiście, właściciel mieszkania po otrzymaniu rozliczenia może stwierdzić, że omawiana podwyżka nie ma uzasadnienia. Najprościej jest wtedy na drodze sądowej dochodzić swoich praw – a to przecież na barkach spółdzielni spoczywa ciężar udowodnienia, że zarządzenie podwyżki miało konkretne przesłanki. Przeprowadzenie takiego dowodu polega na ukazaniu, że członek spółdzielni działał na jej szkodę i celowo ukrywał faktyczny stan zamieszkania lokalu zgłaszając nieprawdziwą liczbę stałych lokatorów. W przypadku przegrania sprawy – właściciel mieszkania musi zwrócić zaległe opłaty i liczyć się z szeregiem konsekwencji – od konieczności uiszczenia kar ustawowych, po możliwość wykluczenia ze spółdzielni mieszkaniowej.

Remont od A do Z

images (14)Bo dobrze jest działać z gotowym planem i jeszcze przed rozpoczęciem prac i wejściem ekipy remontowej – ustalić harmonogram działań. A najlepiej jest, zrobić to od początku, czyli od „A” jak administracja. To właśnie tam w przypadku remontu mieszkań, a przy okazji przebudowy domu – w starostwie lub urzędzie miasta, zgłosić należy zarówno samą chęć, jak i plan przeprowadzanych prac. I to właśnie w administracji najłatwiej jest uzyskać wykaz prac remontowych, które organizować możemy na własną ręka i tych, które należy zgłosić lub których rozpoczęcie musi zostać potwierdzone stosownym zezwolenie. I tak – zgłoszenia nie wymagają między innymi: modernizacja łazienki, malowanie ścian wewnętrznych czy zagospodarowanie przestrzeni, na przykład tarasu, patio czy ogrodu. Jednak zgłosić już należy chęć pomalowania elewacji, tynkowanie ścian zewnętrznych, zmianę ogrodzenia czy reorganizację podjazdu lub przebudowę garażu. O stosowne pozwolenie z kolei starać się bezwzględnie należy planując chociażby wymianę okien lub drzwi przy jednoczesnej zmianie ich wielkości, poważne dobudowy lub prace, które będą swoim działaniem ingerować w instalację gazową, elektryczną lub wodno – kanalizacyjną.

Takie zmiany są bowiem traktowane jako ingerencja w obiekt budowlany i gmina ma 30 dni na zwrotne przesłanie ewentualnych zastrzeżeń lub sugestii. W samym zgłoszeniu należy omówić rodzaj, zakres, termin rozpoczęcia remontu i określić rodzaj wykonywanych robót. Dodatkowo – warto rozwiać wszelkie wątpliwości i do zgłoszenia od razu, niejako na zapas dołączyć oświadczenie o prawie do dysponowania i rozporządzania nieruchomością. A potem – sprawnie przejść do „Z” – czyli szczęśliwego zakończenia remontowych zmagań.

« Older Entries